ARTYKUŁ


ARTYKUŁ NA BLOGA O TEMATYCE LIFESTYLE

Jak się zabić? Praktyczne porady.

Sznur i żyrandol? Pistolet i otwarte usta? A może kilka łyków powietrza pod wodą? Pff, banały. Można to zrobić subtelniej i bardziej wyrafinowanie. Chcesz wiedzieć jak? Koniecznie przeczytaj ten artykuł od deski do (grobowej) deski!

Po pierwsze – zacznij od jedzenia. Nie musisz się ograniczać, bo wybór jest spory: iskrzące od soli frytki, hamburgery z atrapą mięsa, kebaby tonące w majonezie albo pizza z wyrobem seropodobnym. Nie przejmuj się, że zjesz przy okazji trochę emulsji gruntującej lub nogę lalki Barbie – ftalany, które są zawarte także w fast foodach, mogą przyczynić się do powstawania nowotworów. Krótko mówiąc: będziesz coraz bliżej celu! Nie bez znaczenia jest też obecność tłuszczów trans. Każda zjedzona frytka to nowa blaszka miażdżycowa. Widzisz obiecującą perspektywę zawału serca?

Nie zapomnij o nawodnieniu. Nawet jeśli nie masz pod ręką słodkiego gazowanego napoju, to wsyp do szklanki wody co najmniej 7 łyżeczek cukru i cierpliwie czekaj na nadejście Białej Śmierci. Co więcej – nie musisz się obawiać, że takie żywienie kiedykolwiek Ci się znudzi. Podziękuj uzależniającej dopaminie!

Używaj do woli!

Pora na kolejną alternatywę. Pal papierosy! Statystyki są obiecujące: corocznie umiera około 60 tysięcy palaczy (i to tylko w Polsce!). To wszystko dzięki całemu zespołowi wyspecjalizowanych raków. Jeden od krtani, drugi od płuc, a jeszcze kolejny od języka. Warto nawiązać długoletnią przyjaźń z substancjami smolistymi, bo to pewnik chorób serca, układu oddechowego, a także pokarmowego. Bądź spokojny – nikotyna zadba o Twoją konsekwencję w paleniu. 

To co - ognia? A może wybierzemy się „na kielicha”? Marskość wątroby albo wrzody żołądka brzmią kusząco! Warunek jest jeden – trzeba pić dużo alkoholu i regularnie. Tylko wtedy możesz liczyć na kolejne atrakcje typu niedokrwistość, impotencja lub zaburzenia pamięci. Alkohol świetnie działa na psychikę – nawet jeśli sam nie popełnisz samobójstwa, to niewątpliwie narazisz się otoczeniu (opcja dla wygodnych). 

Jeśli to dla Ciebie za mało - bierz narkotyki. Na pewno nie przestaniesz, a wręcz przeciwnie – będziesz chcieć coraz więcej! Dzięki temu zagwarantujesz sobie psychozę, nerwicę i depresję. Na spółkę z udarami mózgu, napadami padaczkowymi i zawałem serca efektywnie zadbają o Twój szybszy kres.

Odpocznij, spocznij...

(Nie) zwalniamy tempa - zapomnij o ruchu. Od kiedy widok spoconego ciała jest atrakcyjny dla otoczenia? Mniejsza o stronę wizualną. Długotrwałe siedzenie/leżenie to sprawdzony sposób na śmiertelne choroby. Zaczyna się niewinnie: najpierw pobolewa Cię głowa, później kręgosłup. Pewnego dnia odkryjesz hemoroidy. Twoje ciało zadba też o wyjątkową ekspozycję żył na nogach. Stawy zesztywnieją, staniesz się otyły. Będziesz coraz bliżej katastrofy: serce zacznie pracować mniej wydajnie, pojawi się nadciśnienie i „cichy zabójca” – cukrzyca. Voilà!

Twój przyjaciel STRES

Telefon rozładował się w najmniej sprzyjającym momencie. Oszczędności się skurczyły. Plany wakacyjne upadły. Denerwujesz się? Doskonale, rób to jak najczęściej! Zaproś stres do swojego życia i pozwól mu rozgościć się na dobre. Nie pozostanie dłużny i pokaże, na co go stać. Najpierw spowoduje spadek odporności, później rozszczelni jelita, a w przypływie hojności dorzuci choroby autoimmunologiczne i nowotworowe. Czego chcieć więcej na drodze do autodestrukcji?

"Sen jest dla słabych"?

Nie zasypiaj – to jeszcze nie koniec! Brak snu to udokumentowany zabójca. Już od XVI wieku skutecznie służył wynalazcom metody konwejera. Łamała nawet najbardziej nieugiętych więźniów. Po kilku bezsennych dobach nieustannych przesłuchań byli w stanie przyznać się do wszystkiego (o ile zdążyli). Warto mieć to na uwadze podczas szukania niezawodnych form samozagłady. Im mniej snu przez dłuższy czas, tym większa plejada powikłań: począwszy od rozregulowania metabolizmu, poprzez zaburzenia genetyczne, aż do raka.

Jak widzisz, liczba opcji jest spora. Jeśli zastosujesz się do powyższych porad, to już teraz możesz szukać zakładu pogrzebowego, spisać testament i powoli żegnać się z bliskimi. Jeśli jednak żadna z nich Ci nie odpowiada, zrób wszystko na opak!




Close Menu