Copywriter mówiący językami ludzi (niekoniecznie aniołów)

Copywriter mówiący językami ludzi (niekoniecznie aniołów)

Dzieci pozajmowały miejsca w ławkach. Nauczycielka języka angielskiego zapisała na tablicy temat pierwszej lekcji. „Przedstawianie się i poznawanie innych”. Alfabetycznie, według dziennika. Tak więc Kasia ma 10 lat i lubi przeglądać Instagrama. Wojtek jest jej rówieśnikiem, ale woli ekscytujące wieczory z konsolą. Znowu Marta ma pekińczyka i rokuje na wokalistkę.

A Sonia?

Mniemam, że skrupulatni Czytelnicy, którzy trafili na moją stronę lub bloga, zapoznali się z zakładką „O MNIE”. Dociekliwym składam wyrazy uznania, a wygodnych (i dostatecznie zaintrygowanych) zachęcam do dalszej lektury, gdyż nieco rozwinę autobiografię. Co prawda wątpię, że tak istotne kwestie, jak moje upodobania kulinarne lub wakacje nad Bałtykiem kogokolwiek szczerze zainteresują, dlatego przystąpię do prezentacji faktów „niższych” rangą 😉
 

Dzień dobry, nazywam się Sonia Rydzik i jestem copywriterem.

Takie lakoniczne przedstawienie się może i przeszłoby na lekcji języka angielskiego w szkole, jednak jak wskazuje nazwa bloga, rozwodzę się tutaj na tematy zawodowe. Nie omieszkam dokładniej przybliżyć kulis mojej pracy i będę zawzięcie przekonywać, że warto mnie do niej „nająć”! 😉 Jako dorośli ludzie jesteśmy niejako zobligowani do funkcjonowania na rynku i oferowania swoich talentów innym. Własne odkryłam wcześnie, jednak musiało minąć trochę czasu, zanim zaczęłam je wykorzystywać w celach zawodowych.

Moje twórcze zapędy unaoczniły się, odkąd tylko rozwinęło się u mnie myślenie abstrakcyjne. Szyłam ubranka dla lalek, reżyserowałam teatrzyki i prezentowałam swoje umiejętności aktorsko-wokalne. „Poważna” twórczość rozpoczęła się w momencie nagrania pierwszego klipu wideo. Wydarzenie to ewoluowało do żywego zainteresowania świadomą kreacją, więc finalnie zatrudniłam się w agencji filmowo-marketingowej.

Tam zetknęłam się z prawdziwą feerią branż. Jednego dnia byłam na nagraniach w drukarni, a następnego montowałam filmy przedstawiające operację usuwania zaćmy. Współtworzyłam spoty wizerunkowe, reklamowe, poradnikowe. W międzyczasie realizowałam prywatne projekty dla klientów. Wymyślałam dla nich filmy budujące wizerunek profesjonalisty i pomagające promować ich biznesy. Te intensywne wojaże w świecie marketingu trwały około pół dekady. Po rozpoczęciu pracy w kolejnej agencji wkradło się znużenie i brak satysfakcji. Nie każdy klient i pracodawca jest na wagę złota, jednak to temat na osobny post 😉 

Czas na zmiany!

Nadeszła pora na przebranżowienie się. Pozostało mi odnalezienie niszy, w której moje umiejętności okażą się przydatne, a zdobyte doświadczenie będę mogła spożytkować z obopólną korzyścią. Nie musiałam zbyt długo szukać. Pewnego dnia postanowiłam rozpocząć pracę zdalną i przykleić sobie łatkę copywritera.

Copywriter pisze teksty wykorzystywane w reklamach prasowych, radiowychtelewizyjnych i wszelkich innych materiałach promocyjnych, takich jak ulotki, broszury, katalogi, strony internetowe itp. W praktyce copywriter uczestniczy w całym procesie kreacji, zaczynając od ustalenia treści graficznego motywu ogłoszenia czy ulotki, poprzez tworzenie tekstów, pisanie scenariuszy filmów reklamowych, spotów radiowych, wyszukiwanie muzyki do reklam itp.”

Jakże wspaniale Wikipedia utwierdziła mnie w moim wyborze! Wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce. Jak nadmieniłam w krótkiej notce autobiograficznej na stronie – od pracy w agencji filmowo-marketingowej niedaleko do copywritingu. Tworzenie filmu czy tekstu to budowanie historii. Wszystko zaczyna się w głowie i przechodzi przez kolejne etapy kreacji: kartka i długopis (lub edytor tekstu), przygotowania, nagrania, efekt finalny. Pozostawiłam sobie kwintesencję i zarazem to, co lubię najbardziej: wymyślanie i opisywanie swoich pomysłów. Lata pracy w branży filmowej nauczyły mnie jak robić użytek z wyobraźni, jak kondensować treści i jak sugestywnie wpływać na odbiorcę. Jako copywriter przekonuję się o tym we współpracy z obecnymi klientami.

Nie śmiem podważyć twierdzenia, że reklama jest dźwignią handlu. Dlaczego za buty od Versace konsumenci są w stanie zapłacić krocie? Czy faktycznie kilka pozszywanych skrawków materiału ma taką wartość, że niejednokrotnie kosztuje więcej niż używane auto?

Grunt to pomysł. Na siebie, swoją markę, jej przekaz. Tekst jest olbrzymim sojusznikiem promocji oraz procesu sprzedaży. I moim kluczowym tworzywem. Odpowiednio skonstruowany buduje spójny i atrakcyjny obraz Twojego biznesu, a to przekłada się na zysk. Zarobek natomiast możesz spożytkować wedle woli – nie przyda się nowy zegarek od projektanta…? 😉

Służę głową i klawiaturą, zaintrygujmy Twoich odbiorców!

Dodaj komentarz

Close Menu