Copywriting kontra praca zdalna

Copywriting kontra praca zdalna

Brak natrętnego budzika. Brak ciężkiego oddechu szefa na karku. Brak sztywnych ram pracy. Brzmi jak utopia…? Nie w dobie internetu! Odkąd w 1969 roku mądrzy ludzie zainstalowali pierwsze węzły sieci Arpanet, dali podwaliny dla rozwoju gigantycznego globalnego medium i coraz to nowych, niespotykanych dotąd biznesów (tester aplikacji, specjalista od social media albo influencer). I, mimo że pisanie jest czynnością trochę młodszą niż świat, to dzięki internetowi zyskało nowy wymiar i dało zawodowym piśmiennym niebywałą elastyczność działania. 

Dzisiaj mogę zapisać swoje myśli w formie cyfrowej i przekazać je nawet mieszkańcowi Ugandy (google’owski translator całkiem, całkiem poradzi sobie z tłumaczeniem ich na język suahili 😉 ). Internet znosi większość ograniczeń, jakie dotychczas występowały w analogowym świecie. Również i biznes nie uciekł reformom, a wręcz zgrabnie je zaimplementował. Zmusił nas do zmiany myślenia o dotychczasowym systemie pracy i zarabiania. Otworzył drzwi dla wielu nowych, jak i starych profesji. Wśród nich znalazło się też miejsce dla twórców treści, którzy ponadto dorobili się nowego przydomka – copywriterzy. 

Copywriting w wersji online

Komercyjne pisanie na potrzeby marketingu internetowego to czynność wprost stworzona do pracy zdalnej. Tworzenie tekstu w większości przypadków nie wymaga obecności w biurze, wiele kwestii wystarczy ustalić mailowo bądź telefonicznie. Samo przesłanie gotowych treści również nie jest uciążliwe – pliki tekstowe to prawdziwi anorektycy w kwestii rozmiaru danych 😉 Nic więc dziwnego, że copywriting kwitnie na żyznych wirtualnych glebach – również ja pielęgnuję tam własne literackie kwiatki! I mogę wejść do mojego ogródka o dowolnej porze, bo tylko ja dzierżę klucze od furtki 🙂 Niezależność. To ona jest motorem dla wszelkich działań, jakie podejmuję w ramach pracy zdalnej, a jej owoce pachną dla mnie najbardziej satysfakcjonująco! Nie wspominając już o słowach uznania od zadowolonych klientów, które są najlepszym nawozem dla moich literackich roślinek. Poza tym pisanie przychodzi mi z łatwością i sprawia frajdę – określanie go więc terminem „pracy” to czysta biznesowa formalność!

copywriting

Zdalnie = fenomenalnie?

Mój wrodzony pesymizm nie byłby jednak sobą, gdyby nie podsunął gorzkich refleksji na temat obecnego stanu rzeczy. Praca zdalna to także źródło nowych bolączek. Gdy tkwiłam na etacie (jeszcze jako montażystka w agencji reklamowej), nie obchodziły mnie negocjacje z klientami, podpisywanie umów i dbanie o płynność finansową. Teraz muszę harować nad tężyzną psychiczną, żeby samodzielnie udźwignąć wszelkie formalności. Ponadto moja mentalna siła jest ustawicznie nadszarpywana przez nieobliczalność niektórych klientów. Kilkudniowe unikanie odpowiedzi, utrudniony kontakt, opóźnienia w płatnościach… Warto przywdziać na nerwy żelazną zbroję! Uchroni ona nie tylko przed nieokrzesaniem pewnych klientów, ale pozwoli także zachować samodyscyplinę. W pracy zdalnej trzeba nieustannie trzymać nad sobą bata! Wszak, gdy nie starczy sił, deadline na pewno nas wyręczy 😉

 Indywidualne predyspozycje

Copywriting kontra praca zdalna? Myślę, że to duet stworzony do symbiozy! Warto korzystać z możliwości, jakie oferuje współczesny świat i szukać w nim niszy dla swoich unikalnych umiejętności. Minusy? A czy jest praca, w której da się ich uniknąć? Przede wszystkim trzeba skupić się na tym, co potrafimy robić pierwszorzędnie i co nie jest dla nas zbyt karkołomnym wyzwaniem. Poza tym warto zrozumieć swoją osobowość i tak dostosowywać rzeczywistość, żeby jak najlepiej współgrała z naszym indywidualnym rytmem. Nie każdy odnajdzie się w systemie pracy zdalnej, jednak dla mnie jest on (koniec końców) spełnianiem „snu introwertyka”! 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu